Jestem z Wiochy

Wołają mnie Wieśniak. Kosztuję sól ziemi i walczę z demonami. Rozejrzyj się wokół moimi oczami…

Kategoria: MLP

MLP, to skrót od Moja Lepsza Połowa i oznacza zazwyczaj żonę, rzadziej męża danej osoby. Te trzy magiczne słowa wypełnione są mieszaniną emocji i… sarkazmem. A jednak…

W moim przypadku MLP jest płci żeńskiej. Cierpliwa i łaskawa jest. Nie zazdrości i nie szuka poklasku. Nie unosi się gniewem, ale pamięta wszystko, co Wieśniak zrobił od czasu swoich narodzin. A nawet wcześniej! I prawdę mi powie. Nawet tę, o której słyszeć nie chciałem… I nawet nie wiedziałem o jej istnieniu…

Moja Lepsza Połowa stara się walczyć z niesprawiedliwością i współweseli się prawdą. Dodatkowo ogarnia Potwory z Wiochy w sposób, którego można jej tylko pozazdrościć. Wielowątkowo. Najmocniejsze komputery na świecie jeszcze tego nie potrafią. Ale należy przyznać, że robi to z wielką gracją.

Jedno jest pewne: MLP wiele potrafi znieść i wszystko przetrzyma…

  • MLP wszystko widzi

    MLP wszystko widzi

    – Ty to jednak wieśniak jesteś – powiedziała MLP przeciskając się do miejsca, w którym stałem. 

    Było to miejsce niezwykłe – kąt jednego z korytarzy domu uzdrowiskowego, w którym stała bardzo dokładna waga przeznaczona dla kuracjuszy.

    – O! Powiem więcej! Ty to nawet jesteś wieśniak na 102 – dodała i wybuchnęła głośnym śmiechem.

    Na MLP zawsze można liczyć. Nie zazdrości… Współweseli się prawdą… A do tego jest tolerancyjna i akceptuje mnie w pełni takim, jakim jestem…. Jednak ten radosny (i jakże przyjazny) śmiech, który rozbrzmiewał w mojej głowie niczym dzwon kościelny, podświadomie zmuszał mnie do działania. Postanowiłem coś zmienić. Nie! Ja musiałem coś zmienić!

    Bo co jak co, ale waga w domu uzdrowiskowym raczej nie kłamie…

  • Jak powstał blog Jestem z Wiochy – historia, która zmieniła wszystko

    Jak powstał blog Jestem z Wiochy – historia, która zmieniła wszystko

    Ty to jednak wieśniak jesteś – powiedziała MLP.

    Nie wróżyło to niczego dobrego.

    Na pewno oglądaliście filmy dokumentalne o tornadach lub – nie daj Boże – mieliście wątpliwą przyjemność zobaczenia tego zjawiska z bliska. Jeśli tak, to na pewno pamiętacie, od czego się zaczyna?

    Niewinny, lekki wiaterek unosi na początku ziarenka piasku, które zaczynają wirować. Potem nabierają prędkości… Wyczuwa się nadchodzące niebezpieczeństwo… Trzeba więc rozejrzeć się za bezpiecznym schronieniem…

    To właśnie ten moment…

    Ciągle tylko gadasz o tej swojej stronie. Jaka to będzie super, hiper, i kto jeszcze wie jaka. Że będziesz tam pisał różne mądrości, a ludzie będą to czytać.

    Tornado nabierało siły i zmierzało w moim kierunku. Szybciej, szybciej, coraz szybciej. Schronienie. Schronienie! Uciekać!!! Tylko te słowa przelatywały przez moją głowę.

    Więc może zamiast samego gadania zacząłbyś jeszcze coś robić w tym kierunku. Przy okazji nauczyłbyś się czegoś nowego, pożytecznego…

    Potok słów uderzał w twarz, niczym ziarenka piasku. Znaleźć bezpieczne miejsce, chronić dobytek, ograniczyć straty. Brzmiało to trochę jak wypowiedź dowódcy przed ważną bitwą z amerykańskich filmów klasy B. Jednak nic więcej nie przychodziło mi na myśl.

    I nagle, zupełnie niespodziewanie…

    Jak w piosence Budki Suflera:

    „A po nocy nadchodzi dzień,
    a po burzy spokój…”

    Wszystko ucichło. Huragan minął. Tak po prostu. Czas ocenić szkody, naprawiać to, co da się naprawić i wreszcie zrobić coś innego, nowego, na co nigdy nie było miejsca, czasu, a teraz jest tego wystarczająco dużo…

    Tak właśnie powstał blog Jestem z Wiochy – miejsce, w którym dzielę się prawdziwymi historiami z życia, przemyśleniami oraz poradami na temat codziennych wyzwań i nieoczekiwanych zwrotów akcji.