Wieśniackie poniedziałek.
Świąteczny.
Z lekkim ciężarem.
Drugi dzień Świąt Wielkanocnych to moment prawdy.
Stół już nie jest bohaterem.
Jest polem bitwy.
Jajka patrzą z wyrzutem.
Mazurek milczy.
Żurek udaje, że jeszcze się przyda.
Człowiek siedzi i rozważa:
czy to był post, czy przygotowanie do maratonu kulinarnego?
W lany poniedziałek tradycja mówi: woda oczyszcza.
Szkoda, że nie z kalorii.
Ale jest w tym wszystkim coś pięknego.
Bo święta kończą się zawsze tak samo –
z uczuciem, że było warto.
Nawet jeśli pasek do spodni ma inne zdanie.
I wtedy przychodzi myśl:
Zmartwychwstanie to nie tylko sprawa duchowa.
To także próba powrotu do codzienności.
Bez mazurka.
Bez wymówek.
Z nowym tygodniem.
Kropka.
Cisza.
Świąteczny poniedziałek wstał.

Dodaj komentarz