Widzę. Myślę. Piszę po swojemu.
To są zapiski z pola bitwy, którą bywa codzienność.
Z humorem. Z błotem. Z sercem.
Wołają mnie Wieśniak.
Kosztuję sól ziemi i walczę z demonami.
Rozejrzyj się wokół moimi oczami...
Wołają mnie Wieśniak.
Kosztuję sól ziemi i walczę z demonami.
Rozejrzyj się wokół moimi oczami...
Na wsi nikt nie mówi „deficyt kaloryczny” – tu się po prostu rusza. Czasem za kurą, czasem za traktorem, a czasem za własnym cieniem.
Odchudzanie po wiejsku to nie cudowna dieta z internetu. To raczej zwykłe życie: praca, ruch, śmiech i kromka chleba ze smalcem i ogórkiem.
Bo tu kilogramy spadają same – razem z sianem z przyczepy i humorem po niedzielnym rosole. 😅

Wieśniackie poniedziałek. Świąteczny. Z lekkim ciężarem. Drugi dzień Świąt Wielkanocnych to moment prawdy. Stół już nie jest bohaterem. Jest polem bitwy. Jajka patrzą z wyrzutem. Mazurek milczy. Żurek udaje, że jeszcze się przyda. Człowiek siedzi i rozważa: czy to był…

Przez przypadek wpadłem do bokserskiej wagi ciężkiej. Oczami wyobraźni widziałem siebie na ringu. Naprzeciwko mnie, za gardą, ukrywa się Anthony Joshua, albo Władimir Kliczko. Albo nawet obaj. Nie wiem, są tacy do siebie podobni… Wagą. Tylko siedem kilo więcej ode…

– Ty to jednak wieśniak jesteś – powiedziała MLP przeciskając się do miejsca, w którym stałem. Było to miejsce niezwykłe – kąt jednego z korytarzy domu uzdrowiskowego, w którym stała bardzo dokładna waga przeznaczona dla kuracjuszy. – O! Powiem więcej! Ty to…