Widzę. Myślę. Piszę po swojemu.
To są zapiski z pola bitwy, którą bywa codzienność.
Z humorem. Z błotem. Z sercem.
Wołają mnie Wieśniak.
Kosztuję sól ziemi i walczę z demonami.
Rozejrzyj się wokół moimi oczami...
Wołają mnie Wieśniak.
Kosztuję sól ziemi i walczę z demonami.
Rozejrzyj się wokół moimi oczami...

Jestem z Wiochy nie powstało dlatego, że wiem, jak żyć i rozdawać dobre rady.
Nie jestem ekspertem od życia.
Jestem Wieśniakiem.
Patrzę, myślę, czasem się potknę, czasem coś zapiszę.
Z tego powstało Jestem z Wiochy — miejsce trochę do śmiechu, trochę do zadumy, a czasem do rozmowy z własnymi demonami.
Znajdziesz tu codzienność bez lukru.
Proste jedzenie.
Krzywe myśli.
Wieśniackie obserwacje.
Potwory z Wiochy.
I trochę tekstów, które nie zawsze udają, że wszystko jest dobrze.
Bo nie zawsze jest.
Ale nawet wtedy można próbować iść dalej.
Po swojemu.
Z błotem na butach.
Z beretem na głowie.
I z nadzieją, że jeszcze coś z tego będzie.