Widzę. Myślę. Piszę po swojemu.
To są zapiski z pola bitwy, którą bywa codzienność.
Z humorem. Z błotem. Z sercem.
Wołają mnie Wieśniak.
Kosztuję sól ziemi i walczę z demonami.
Rozejrzyj się wokół moimi oczami...
Wołają mnie Wieśniak.
Kosztuję sól ziemi i walczę z demonami.
Rozejrzyj się wokół moimi oczami...
MLP, to skrót od Moja Lepsza Połowa i oznacza zazwyczaj żonę, rzadziej męża danej osoby. Te trzy magiczne słowa wypełnione są mieszaniną emocji i… sarkazmem. A jednak…
W moim przypadku MLP jest płci żeńskiej. Cierpliwa i łaskawa jest. Nie zazdrości i nie szuka poklasku. Nie unosi się gniewem, ale pamięta wszystko, co Wieśniak zrobił od czasu swoich narodzin. A nawet wcześniej! I prawdę mi powie. Nawet tę, o której słyszeć nie chciałem… I nawet nie wiedziałem o jej istnieniu…
Moja Lepsza Połowa stara się walczyć z niesprawiedliwością i współweseli się prawdą. Dodatkowo ogarnia Potwory z Wiochy w sposób, którego można jej tylko pozazdrościć. Wielowątkowo. Najmocniejsze komputery na świecie jeszcze tego nie potrafią. Ale należy przyznać, że robi to z wielką gracją.
Jedno jest pewne: MLP wiele potrafi znieść i wszystko przetrzyma…

– Ty to jednak wieśniak jesteś – powiedziała MLP. Ton wypowiedzi wskazywał, że to jeszcze nie koniec. W zasadzie dopiero początek. Cóż, milion pięćset sto dziewięćset odcinek mojego ulubionego serialu „Moda na wieś” przejdzie mi koło nosa. Być może nigdy nie dowiem…

– Ty to jednak wieśniak jesteś – powiedziała MLP przeciskając się do miejsca, w którym stałem. Było to miejsce niezwykłe – kąt jednego z korytarzy domu uzdrowiskowego, w którym stała bardzo dokładna waga przeznaczona dla kuracjuszy. – O! Powiem więcej! Ty to…

– Ty to jednak wieśniak jesteś – powiedziała MLP. Nie wróżyło to niczego dobrego. Na pewno oglądaliście filmy dokumentalne o tornadach lub – nie daj Boże – mieliście wątpliwą przyjemność zobaczenia tego zjawiska z bliska. Jeśli tak, to na pewno…