Jestem z Wiochy

Wołają mnie Wieśniak. Kosztuję sól ziemi i walczę z demonami. Rozejrzyj się wokół moimi oczami…

Drugi dzień Świąt Wielkanocnych

Rustykalny stół po świętach wielkanocnych z mazurkiem, jajkami i paskiem do spodni w porannym świetle

Wieśniackie poniedziałek.
Świąteczny.
Z lekkim ciężarem.

Drugi dzień Świąt Wielkanocnych to moment prawdy.
Stół już nie jest bohaterem.
Jest polem bitwy.

Jajka patrzą z wyrzutem.
Mazurek milczy.
Żurek udaje, że jeszcze się przyda.

Człowiek siedzi i rozważa:
czy to był post, czy przygotowanie do maratonu kulinarnego?

W lany poniedziałek tradycja mówi: woda oczyszcza.
Szkoda, że nie z kalorii.

Ale jest w tym wszystkim coś pięknego.
Bo święta kończą się zawsze tak samo –
z uczuciem, że było warto.
Nawet jeśli pasek do spodni ma inne zdanie.

I wtedy przychodzi myśl:
Zmartwychwstanie to nie tylko sprawa duchowa.
To także próba powrotu do codzienności.

Bez mazurka.
Bez wymówek.
Z nowym tygodniem.

Kropka.
Cisza.
Świąteczny poniedziałek wstał.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *