Przez lata wydawało mi się, że depresja jest gdzieś tam — daleko stąd. Że dotyka głównie ludzi znanych, bogatych i żyjących w zupełnie innym świecie niż nasz. Takich, których oglądamy w telewizji, słuchamy w radiu albo czytamy o nich w kolorowych gazetach. Dziś wiem, że depresja to choroba, która może dotknąć każdego.
O moim pierwszym spotkaniu z depresją i o tym, jak długo nie rozumiałem tej choroby, pisałem już na blogu.
👉 Przeczytaj pierwszą część cyklu:
Depresja – choroba, która jest daleko… dopóki nie podejdzie bliżej
Wielkie miasta. Wielkie sceny. Ogromne pieniądze. A do tego problemy, o których człowiek z Wiochy może najwyżej przeczytać przy porannej kawie.
Tak kiedyś myślałem.
Jednak bardzo się myliłem.
Dokument, który został w głowie
Któregoś dnia trafiłem na film dokumentalny poświęcony Tomkowi Lipińskiemu.
Człowiek sukcesu. Rozpoznawalny. Popularny. Taki, któremu – przynajmniej z zewnątrz – niczego nie brakuje.
Spodziewałem się opowieści o karierze, koncertach, muzyce i sukcesach.
Dostałem coś zupełnie innego.
Do dziś pamiętam dwa obrazy z tego dokumentu.
Pierwszy był całkowicie pozbawiony kolorów.
Świat widziany wyłącznie w odcieniach szarości. Szare przedmioty. Szarzy ludzie. Szara codzienność. Jakby ktoś wyłączył wszystkie barwy życia i zostawił człowieka w miejscu, które niby nadal istnieje, ale już niczego nie daje.
Drugi obraz był jeszcze bardziej przejmujący.
Człowiek siedzi nad wodą i płacze.
Nie dlatego, że wydarzyło się coś tragicznego.
Po prostu płacze.
Łzy lecą same.
Wtedy po raz pierwszy zrozumiałem, że depresja nie jest zwykłym smutkiem.
Nie jest gorszym dniem.
Nie jest chwilowym kryzysem.
To choroba.
Kiedy wszystko nagle blaknie
Później przeczytałem wywiad z Tomkiem Lipińskim.
Opowiadał o tym, jak wszystko nagle wyblakło. Jak stracił zainteresowanie światem. Jak chodził z psem do lasu i płakał, nie rozumiejąc do końca, co się z nim dzieje.
I właśnie wtedy dotarło do mnie coś jeszcze.
Depresja nie wybiera.
Nie interesuje jej stan konta. Liczba fanów również nie ma dla niej znaczenia. Nie zatrzymuje się przed zawodowym sukcesem, popularnością ani oklaskami.
Może dotknąć człowieka stojącego na scenie przed tysiącami ludzi.
Może dotknąć sąsiada zza płotu.
Choroba może pojawić się także w naszej rodzinie.
Może dotknąć każdego z nas.
Także człowieka, który na zewnątrz wygląda, jakby wszystko w środku miał poukładane.
Depresja to nie lenistwo
Najgorsze w depresji bywa chyba to, że z zewnątrz łatwo ją pomylić z czymś zupełnie innym.
Z lenistwem.
Z brakiem charakteru.
Niekiedy z przesadzaniem.
Albo z użalaniem się nad sobą.
Wreszcie z tym słynnym: „Weź się w garść”.
Tyle że człowiek chory na depresję bardzo często właśnie próbuje się wziąć w garść. Tylko ta garść jest pusta.
Sił nie ma.
Kolorów nie ma.
Radości nie ma.
Nawet proste rzeczy zaczynają ważyć tyle, jakby ktoś dołożył do nich worek cementu.
Wstać z łóżka.
Umyć się.
Odebrać telefon.
Odpisać na wiadomość.
Wyjść do ludzi.
Dla kogoś, kto nie choruje na depresję, to drobiazgi.
W depresji mogą być jak wejście pod stromą górę z kamieniem na plecach.
Dlaczego warto mówić o depresji
O depresji warto mówić nie po to, żeby straszyć.
Nie po to, żeby robić z życia czarną dziurę.
I nie po to, żeby każdy gorszy dzień od razu nazywać chorobą.
Warto mówić po to, żeby człowiek, który cierpi, wiedział, że nie jest sam.
Bo czasami najgorsze jest właśnie to poczucie samotności. To przekonanie, że nikt nie zrozumie. Że trzeba udawać. Lepiej więc milczeć. Przecież inni mają gorzej. A może „jakoś przejdzie”.
Jednak nie zawsze przechodzi samo.
Jeżeli od dłuższego czasu wszystko wydaje Ci się szare, jeżeli zniknęła radość z rzeczy, które kiedyś sprawiały przyjemność, jeżeli coraz trudniej znaleźć siłę, żeby wstać z łóżka – nie ignoruj tego.
Depresja jest chorobą.
A choroby się leczy.
Tak samo jak nie wstydzimy się iść do lekarza z bólem zęba czy złamaną nogą, tak samo nie powinniśmy wstydzić się szukać pomocy, kiedy boli dusza.
Na Wiochę też przychodzą poważne tematy
Wiocha potrafi żartować.
Czasami z siebie. Czasami ze świata. Innym razem z tego, że człowiek znowu coś mądrze zaplanował, a życie i tak po swojemu przeorało mu pole.
Ale są sprawy, przy których warto być poważnym.
To jest jedna z nich.
Dbaj o siebie.
I dbaj o ludzi obok.
Czasami jedno zwykłe pytanie:
– Jak się trzymasz?
może znaczyć więcej, niż nam się wydaje.
Nie zawsze trzeba od razu dawać rady. Nie zawsze trzeba mieć gotowe rozwiązanie. Czasami wystarczy zauważyć drugiego człowieka i nie uciec, gdy odpowie ciszej niż zwykle.
Gdzie szukać pomocy w depresji?
Jeżeli Ty lub ktoś Ci bliski przeżywa kryzys psychiczny, warto skontaktować się z lekarzem, psychologiem lub psychiatrą.
W sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia należy niezwłocznie zadzwonić pod numer alarmowy 112 lub 999.
Warto zapamiętać:
116 111 – całodobowy telefon zaufania dla dzieci i młodzieży. Bezpłatna i anonimowa pomoc. Możliwość kontaktu online.
116 123 – kryzysowy telefon zaufania dla dorosłych. Bezpłatna pomoc psychologiczna. Codziennie w godzinach 14:00-22:00.
22 484 88 01 – Antydepresyjny telefon zaufania Fundacji ITAKA.
22 594 91 00 – Antydepresyjny telefon Forum Przeciw Depresji. Wsparcie dla osób z depresją. Środa, czwartek w godzinach 17:00-19:00.
www.zwjr.pl – platforma pomocowo-edukacyjna poświęcona zapobieganiu samobójstwom.
Spis organizacji pomocowych i więcej informacji znajdziesz na stronie www.samobójstwo.pl.
Na drogę powrotną z Wiochy
Na koniec zostawiam piosenkę artysty, dzięki któremu po raz pierwszy zrozumiałem, że depresja może mieszkać bliżej, niż nam się wydaje.
🎵 TILT – Jeszcze będzie przepięknie
Bo czasami trzeba sobie to powtarzać.
Nawet wtedy, kiedy człowiek jeszcze w to nie wierzy.
Ten tekst wcześniej trafił do czytelników newslettera „Wieści z Wiochy”.
Na blogu pojawia się dlatego, że są tematy, których nie warto zostawiać w skrzynce pocztowej.




